Czuję się lekka, ponieważ mam lekkie sumienie. Rozmowa z Renatą Beger


Pani Poseł, skąd pomysł nagrywania rozmów. Czy chodziło o skompromitowanie PiS-u, ministra Lipińskiego?
To nie ja chciałam skompromitować PiS czy Adama Lipińskiego. To minister się skompromitował. Zrobiłam to po to, żeby oczyścić nasz kraj ze wszystkich świnstw, które się w nim dzieją. Jednym z takich świnstw jest próba skorumpowania posła poza jego klubem, do którego parlamentarzysta należy. I uważam, że takie sprawy, takie rzeczy, takie zachowania nie powinny mieć miejsca w parlamencie. Dlatego postanowiłam, że muszę to ujawnić.

Czuje sie Pani zainspirowana przez służby specjalne? Poseł Kuchciński sugeruje użycie sprzętu operacyjnego, metod rozmowy charakterystyczny dla służb…
Rozumiem, że to jest przykre dla pana Kuchcińskiego, gdy jedna posłanka, działająca zupełnie sama, nie jest przypilnowana przez służby. Widocznie nie postawili przy mnie tych służb albo służby zaspały. A jeżeli uważają, że byłam inspirowana przez służby, to niech to udowodnią.

A mogą udowodnić?
Nie, bo nie było żadnych służb.

A co było?
Zwykła lojalność, zwykły pariotyzm i tyle.

W opinii ministra Lipińskiego była to normalna rozmowa negocjacyjna, podczas której padają propozycje stanowisk. Pani uważa inaczej?
Oczywiście, że tak. Bo to jest nienormalne. Normalna sytuacją można nazwać coś takiego, kiedy klub z klubem negocjuje utworzenie koalicji. Natomiast chora jest sytuacja, kiedy rozmawia się z pojedynczym posłem poza jego klubem.

Czy podczas rozmowy czuła Pani, że składa się jej propozycję korupcyjną, a nie polityczną?
Tak. No bo jak to wygląda, kiedy słysze takie stwierdzenia: Pani do nas przejdzie, a my pani damy stanowiko. Może jeszcze nie teraz, nie od razu. Niech pan posłucha, co mówił mi minister Mojzesowicz, jest to jak wół na nagraniu: Renia, nie teraz, poczekaj dwa-trzy tygodnie, bo teraz to by sie źle odbiło na tobie i na nas.

Czy z czystym sumieniem może Pani powiedzieć, że nie podpuszczała ministrów Lipińskiego i Mojzesowicza, że to oni proponowali, a nie Pani żądała stanowisk?
To oni przyszli i ich do mnie przysłano. Niech pan zapyta posła Bestrego, dlaczego dzwonił do mnie i zapraszał mnie na rozmowę w ubiegły czwartek wieczorem. Twierdzę, że Bestry też był zainspirowany tym, aby mnie pozyskać do chęci utworzenia nowego klubu, bo na takim etapie woli i przygotowań do utworzenia klubu cała sprawa była. Szukano członków do nowego klubu. A dopiero, kiedy zgodziłam się, że pójdę na tę rozmowę z czystej ludzkiej ciekawości i poszłam, to po rozmowie stwierdziłam, że mnie się to nie podoba i że tak nie powinno być.

Pani poseł, ale skoro brała Pani kamerę, to musiała Pani wiedzieć, że będzie jakaś nieczysta propozycja.
Jeżeli były prowadzone różne rozmowy, przypadkowe, czy nieprzypadkowe, jak ta czwartkowa, to w takim układzie wiadomo, że będzie dalszy ciąg tych rozmów. Jeżeli przyjmuję wycieczki posłów Prawa i Sprawiedliwości do mojego pokoju, to wiadomo, że ich dalszy ciąg też będzie. Bo ja nie wyrażam zgody. Ja oczywiście mówiłam: tak, tak byłoby dobrze, dobrze myślicie. Tylko że nikt nie usłyszał ode mnie: OK, przechodzę. Powtarzam, tego nikt ode mnie nie usłyszał. Zatem te pielgrzymki do mnie miały jeden cel – pozyskanie mnie. I w momencie, kiedy miał przyjśc osobiście pan minister Lipiński, to już byłam przygotowana.

Na nagranie?
Też, ale przede wszystkim do rozmów. Czyli, to ja stawiam swoje żądania i patrzę, czy on jest w stanie je spełnić. Więcej, czy będzie wyrażał chęć ich spełnienia.

Zatem jeśli była mowa o stanowisku ministra to było Pani żądanie, a nie propozycja ministra Lipińskiego?
To było żądanie, kóre wynikło wskutek rozmowy z ministrem Mojzesowiczem. To jest na nagraniu, kiedy mówi, kto jest mu potrzebny w Ministerstwie Rolnictwa, kto może spowodować, że elektorat wiejski zostanie przeciągnięty na stronę Prawa i Sprawiedliwości. Do tego mu byłam potrzebna.

Samoobrona, Pani, Andrzej Lepper triumfujecie. PiS twierdzi, że destabilizujecie państwo, bo sami zaaranżowaliście ta sytuację. Zgadza się Pani z tą opinią?
Nie. To właśnie PiS zdestabilizował państwo. Tymi rozmowami, kombinowaniem, posunięciami i chybionymi decyzjami.

Czy czuje się Pani jak prowokatorka?
Nie. Czuję się jak posłanka, która wypełniła swój mandat najlepiej jak potrafiła, najbardziej umiejętnie jak potrafiła. Czuję się lekka, ponieważ mam lekkie sumienie.

Podobno jednym z pierwszych, który się z Panią kontaktował był Marek Kuchciński. Potwierdza Pani tę wiadomość?
Nie. To były luźne rozmowy w kuluarach, restauracji. A pierwszą oficjalną rozmową była ta czwartkowa, na którą zostałam zaproszona przez posła Jana Bestrego. I tam było również spotkanie między innymi z panem Kuchcińskim.

Pani poseł, czy Andrzej Lepper wiedział o akcji nagrywania?
Nie. Takie rzeczy robi się w pojedynkę i decyzje też podejmuje się w pojedynkę. Nikt o moim pomyśle nie wiedział.

A Andrzej Lepper dzwonił już do Pani?
Nie dzwonił. Spotkamy się na lotnisku.

To nawet nie pogratulował pani uczciwości?
A czy wy, dziennikarze, pozwolicie się komukolwiek dodzwonić do mnie?

Autor artykułu: Łukasz Winczura

Comments are closed.