Polonia to ciekawa i młoda drużyna – mówi olsztyński trener, Józef Łobocki, który ma wielką ochotę na czwarte finałowe zwycięstwo.
Czwartoligowe zespoły Polonii Elbląg i Stomilu II Olsztyn zmierzą się dziś o godzinie 17 na stadionie miejskim w Pasłęku w wojewódzkim finale Pucharu Polski. Psychologiczna przewaga jest po stronie olsztynian, którzy w lidze zremisowali 2:2 i pokonali polonistów 3:0. Nie zrażeni tym faktem piłkarze z Elbląga marzą o rewanżu.
- Chcemy wygrać i po raz pierwszy w historii zdobyć puchar w nowym okręgu – zapowiada szkoleniowiec Poloni, Stanisław Fijarczyk.
Ostatni raz poloniści wystąpili w finale PP w 1996 roku. Przegrali wtedy z Zatoką Braniewo 1:2. Później nastąpiły cztery lata posuchy. W tym sezonie w drodze do finału Polonia pokonała Zalew Frombork 4:0, MGKS Tolkmicko 4:3, Znicz Białą Piską 1:0, Start Nidzica 2:0 i Granicę Kętrzyn 2:1. W Pasłęku elblążanie zagrają w najmocniejszym składzie. – Polonia to ciekawa i młoda drużyna. Bardzo podoba mi się ich gra – komplementuje rywali trener Stomilu Józef Łobocki. – To, że mają z nami gorszy bilans w lidze, o niczym nie świadczą. W środę o wszystkim zadecyduje jeden mecz.
Największe niebezpieczeństwo obrońcom Stomilu grozi ze strony Rafała Lepki, Tomasza Wierciocha i Wojciecha Chuderskiego, którzy w lidze strzelili… 43 bramki. Stomilowcy też mają kim straszyć rywali. Oprócz Piotra Orlińskiego i Nigeryjczyka Eddiego Dombraye do Pasłęka pojedzie Piotr Matys. Ten ostatni strzelał już ważne gole dla Stomilu w ekstraklasie, ale w autokarze wiozącym pierwszy zespół na baraż do Górnika Polkowice zabrakło dla niego miejsca.
Dla Józefa Łobockiego dzisiejsze spotkanie będzie piątym finałem PP w karierze. Trzy – jako trener Stomilu, Stomilu II i Granicy Kętrzyn – zakończył zwycięsko. Prowadzone przez niego drużyny pokonały Huragana Morąg, Orlęta Reszel i Rolimpex Warfamę Dobre Miasto.
Mecz w Pasłęku poprowadzi Piotr Kutryb z Nidzicy.
Autor artykułu: Rut, JK