Archive for May, 2001

Elbląg-Braniewo. Kwaśne upomnienia od dzieci

Friday, May 25th, 2001

Kierowca karetki z Braniewa zjadł aż dwie cytryny za przekoroczenie dozwolonej prędkości.
Podczas wczorajszej akcji “Jabłko i Cytryna – Generalnie zwolnij” policjanci wraz z dziećmi zamiast mandatów wręczali cytryny.

W Braniewie policjantom pomagali uczniowie z SP nr 5, rozdali 18 cytryn. W Elbląg policjanci wraz z dziećmi ze Szkoły Podstawowej nr 12 wręczyli kierowcom 12 cytryn i 10 jabłek.

W Elblągu rekordzista jechał ulicą Nowowiejską z prędkością 98 km/h.

W Braniewie pierwszym kierowcą, który złamał ograniczenie prędkości, był taksówkarz. Kierowca karetki, który złamał przepisy, tak się przejął, że zjadł aż dwie cytryny.

- Kierowcy pojazdów uprzywilejowanych często zapominają, że jeśli nie jadą na sygnale, obowiązują ich takie same przepisy, jak pozostałych uczestników ruchu drogowego – mówi Andrzej Milewski z braniewskiej drogówki.

Akcja “Jabłko i Cytryna – Generalnie zwolnij” będzie kontynuowana także dzisiaj.

Autor artykułu: krzyn, ap

Elbląg. Najnowsze odkrycia archeologów

Friday, May 25th, 2001

Fragmenty dobrze zachowanej drewnianej zabudowy z XIII wieku odkryli archeolodzy podczas wykopalisk na elbląskiej Starówce. Zdaniem kierującej badaniami Grażyny Nawrolskiej z elbląskiego muzeum, to bardzo ważne odkrycie.

- Sezon dopiero się zaczął, a już mamy się czym pochwalić – cieszy się Grażyna Nawrolska. – Na podwórku przy ul. Rzeźnickiej 7 odkryliśmy bardzo ładne poziomy drewnianej zabudowy mieszkalnej z XIII wieku.

Archeolodzy spodziewali się, iż w tym rejonie miasta znajdą co najwyżej ślady XIII- i XIV-wiecznej nieregularnej zabudowy, jakichś oficynek i skromnych budynków.

- Tymczasem w ostatnich dniach odsłoniliśmy już elementy trzeciego budynku – opowiada Grażyna Nawrolska. – Zachowały się m.in. części północnej i wschodniej ściany domu. Jest też ładnie ułożona podłoga z dranic (nieheblowanych desek).

Pozostała część XIII-wiecznego budynku prawdopodobnie została zniszczona przez późniejszą, XIV-wieczną oficynę, którą archeolodzy badali w ubiegłym roku.

- Po badanich próbek możliwe będzie dokładniejsze określenie wieku drewna, którego użyto do budowy domu – dodaje Grażyna Nawrolska.

Z zabytkowych przedmiotów dotychczas wydobyto m.in. wyroby z ceramiki, metalu i skóry. Na cenniejsze znaleziska trzeba będzie poczekać do czasu odsłonięcia którejś z latryn.

Autor artykułu:
Jarosław Grabarczyk

Elbląg. Grand Prix Elbląga w biegach przełajowych

Wednesday, May 23rd, 2001

Mimo niezbyt sprzyjających warunków atmosferycznych w biegach przełajowych w Bażantarnii wystartowało ponad 120 osób.
- Rekord frekwencji z ubiegłego roku, kiedy to w jednej edycji
wystartowało ponad 190 osób, nie został pobity, ale liczba 124 startujących mimo nienajlepszej pogody, to dla nas najlepsza ocena – cieszy się jeden z organizatorów Bogusław Tołwiński.

Grand Prix to największa odbywająca się cyklicznie impreza dla biegaczy w naszym regionie. – Zaczynaliśmy od niczego. Musieliśmy przekonać niedowiarków, że warto u nas startować. Często słyszałem od zwykłych ludzi, że nie wystartują bo i tak nagrody zgarną ci, którzy bieganiem zajmują się profesjonalnie – opowiada Tołwiński. – Zrobiliśmy więc tak, że jeśli są nagrody, to rozdajemy je w drodze losowania. Pozwoliło to zachować amatorski charakter naszej imprezy.
Biegi organizowane podczas wiosennych i jesiennych miesięcy odbywają się dzięki pracy wolontariuszy. – Nie mamy pieniędzy na organizację, dlatego sędziowie prowadzą zawody za darmo, i podobnie jest z opieką lekarską – mówi Tołwiński. – Urząd Miasta jakoś nie kwapi się z pomocą, a przecież organizujemy zawody dla mieszkańców Elbląga, którym ten urząd ma służyć.

Autor artykułu: akt

Elbląg. Żołnierze przyjechali wymienić doświadczenia

Wednesday, May 23rd, 2001

Delegacja 1. Gwardyjskiej Dywizji Zmotoryzowanej z Kaliningradu gości w Elblągu. Żołnierze przyjechali wymieniać doświadczenia.
Wczoraj Rosjanie odwiedzili m.in. cmentarz i pomnik żołnierzy Armii Radzieckiej, gdzie wspólnie z dowództwem 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej złożyli wieńce. W uroczystości uczestniczyły też kompania honorowa i orkiestra elbląskiej dywizji.

- Przyjechaliśmy wymienić doświadczenia – powiedział nam gen. mjr Nikołaj Iwanowicz Czigirin, dowódca 1. Gwardyjskiej Dywizji Zmotoryzowanej w Kaliningradzie. – Jako bliscy sąsiedzi utrzymujemy z elbląską dywizją stałą współpracę. Chętnie przyjeżdżamy do Polski. Tutaj przyglądamy się m.in., jak wygląda szkolenie polskich żołnierzy.

Czekają na wspólne manewryRosjanie odwiedzą nie tylko dywizyjne jednostki, ale również wojskowy poligon.
- Nie jest wykluczone, że w przyszłości zorganizujemy wspólne manewry – powiedział gen. Waldemar Skrzypczak, dowódca elbląskiej dywizji. – Na początek mogą to być np. ćwiczenia wybranych plutonów. Decyzje w tej sprawie mogą jednak zapaść jedynie na szczeblu ministerstw obrony narodowej obu państw.

Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk

Braniewo. Egzamin dojrzałości

Tuesday, May 22nd, 2001

W tym roku w Braniewie do egzaminów dojrzałości przystąpiło 479 maturzystów. Po pisemnym etapie część z nich zrezygnowała z dalszego zdawania.
- Matura jest dla mnie ciężką próbą. Bardzo nerwowo przeżyłam pierwszy dzień egzaminu. Kiedy weszłam na salę egzaminacyjną zrobiło mi się słabo – mówi Monika Ros, maturzystka z Zespołu Szkół Ekonomicznych. – Emocje opuściły mnie dopiero wtedy, gdy zapoznałam się z tematami.

W pierwszym dniu abiturienci przystąpili do pisemnego egzaminu z języka polskiego. Następnego dnia zdawali egzamin z wybranego przez siebie przedmiotu: matematyki, biologii, historii bądź języka obcego (niemieckiego lub angielskiego). Największym zainteresowaniem cieszyła się matematyka (ponad 50 proc.), na drugim miejscu była historia.

W większości szkół ogłoszono już wyniki egzaminów pisemnych. Bardzo dobrze wypadli uczniowie z ZSE i LO – wszyscy otrzymali pozytywne oceny. W Zespole Szkół Zawodowych nie powiodło się 6 osobom. Najsłabiej egzamin dojrzałości wypadł w Zespole Szkół Budowlanych. Szczególnie źle poszedł uczniom budowlanki egzamin z matematyki.
- Niektórzy uczniowie, zamiast wziąć się do nauki, liczyli chyba na pomoc z zewnątrz.Jk widać przeliczyli się – stwierdził Piotr Danielewicz, dyrektor ZSB.

Dokładnych wyników egzaminów dyrektor budowlanki podać nie chciał.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jedynie, że przyczyną tak złych wyników egzaminu pisemnego z matematyki były rozpowszechniane wśród uczniów ściągawki z błędnie rozwiązanymi zadaniami.

Autor artykułu: Maria Staniszewska

Elbląg. Wybierz lidera

Monday, May 21st, 2001

Obok wyboru Liderów Przedsiębiorczości regionu elbląskiego, dokonywanego przez kapitułę konkursu, jedną z firm do tego zaszczytnego miana wybiorą nasi Czytelnicy. Publikujemy kupon, po którego wypełnieniu i przesłaniu na adres redakcji, Czytelnicy mogą oddać swój głos.

Przyjmowanie głosów kończymy 24 maja o godz. 15. Tylko jedna z firm, która uzyska największą liczbę głosów, otrzyma tytuł Lidera od Dziennika Elbląskiego. Na kupony wycięte z gazety czekamy pod adresem: ul. Rybacka 35,82-300 Elbląg.

Autor artykułu: tg

Braniewo-Pieniężno. Problemy z bronią

Monday, May 21st, 2001

Przed braniewskim sądem toczy się kilka spraw związanych z nielegalnym posiadaniem broni palnej z czasów II wojny światowej. Przed kilkoma dniami w mieszkaniu Edwarda J., u którego już wcześniej policja znalazła miniarsenał, ujawniono tym razem 715 gramów trotylu z oryginalnym zapalnikiem i 85 gramów prochu.

59-letni Edward J. jest podejrzanym w sprawie handlarzy starą bronią z Pieniężna. Mimo wniosku braniewskiej Prokuratury Rejonowej o tymczasowe aresztowanie Edwarda J. sąd uznał, że dozór policji będzie wystarczającym środkiem dyscyplinującym. Jak się okazało, metoda ta zawiodła.

Tymczasem do czerwca braniewski sąd odroczył proces Piotra K., który jest oskarżony o posiadanie broni palnej bez zezwolenia. W listopadzie ubiegłego roku hobbysta znalazł pięć skorodowanych karabinów, pochodzących z czasów II wojny. W styczniu chciał broń zarejestrować na policji i został oskarżony.

Autor artykułu: ap, set

Elbląg. Mieszkania od miasta

Monday, May 21st, 2001

W wydziale spraw mieszkaniowych Urzędu Miejskiego znajdują się wnioski 524 rodzin oczekujących na przydział mieszkania z zasobów komunalnych. Do urzędu wpływają także wnioski o przydział lokali socjalnych.

W 1999 roku do przydziału tych mieszkań zakwalifikowano 24 rodziny, lokale przydzielono 21. W roku 2000 o mieszkania socjalne ubiegały się 23 rodziny, a otrzymało je 14. W tym roku złożono 20 wniosków, dotychczas przydzielono 5 lokali socjalnych.

Na trzeciej liści mieszkaniowej, na którą wpisują się osoby starające się o przydział lokalu do remontu, w 2000 roku znajdowało się 13 rodzin, a mieszkania otrzymało 5 z nich. W tym roku na tę listę wpisało się 7 rodzin.
Szansa na to, aby osoby oczekujące na mieszkania szybko je otrzymały, jest niewielka. Większość zwalnianych zasobów miasto przekazuje rodzinom, które trzeba przekwaterować z budynków przeznaczonych do wyburzenia ze względu na zły stan techniczny.

W przyszłym roku władze miasta chce rozpocząć inwestycję przy Dąbrowskiego. Ma tam powstać 105 mieszkań socjalnych.

Autor artykułu: ZAK

Elbląg. Nowy hotel w starym młynie

Saturday, May 19th, 2001

Odbudowywany zabytkowy zespół młyna wodnego przy ul. Kościuszki odwiedzili architekci, konserwatorzy zabytków i urzędnicy. Wszyscy byli pod wrażeniem tego, co tu ujrzeli.

Okazje do spotkania w XIX-wiecznym młynie były dwie: dziesiąta rocznica wpisania obiektu do rejestru zabytków i piąta rocznica rozpoczęcia jego odbudowy.

Zabytkowy młyn z pewnością nadal popadałby w ruinę, gdyby nie Stefan Kotowski, przedsiębiorca i pasjonat, który odkupił obiekt od jednej z elbląskich parafii.

- Odbudowa tego zespołu, to dla mnie duże wyzwanie – wyznaje Stefan Kotowski. – Przez 25 lat pracowałem w Zamechu jako specjalista od turbin parowych. Mam nadzieję, że wykorzystując doświadczenie, jakie zdobyłem na budowach w całej Polsce, uda mi się uruchomić znajdującą się we młynie turbinę wodną. Dla gości byłaby to duża atrakcja.

Odbudowa zabytkowego zespołu ciągle trwa. W dawnym domu młynarza czynna jest już kawiarnia i apartament umeblowany antykami. Budynek główny młyna ma być przeznaczony na hotel na ok. 50 osób. W podziemiu planowane jest uruchomienie sali rozrywkowej.

Dodatkową atrakcją będzie wieżyczka na dachu, stanowiąca punkt widokowy do oglądania panoramy miasta i parku krajobrazowego. W spichlerzu, w którym zachował się oryginalny szkielet z grubych belek, znajdzie miejsce restauracja.

Z zewnątrz już dzisiaj cały młyn robi ogromne wrażenie. Kolejną atrakcją będzie odnowienie biegnącego między zabudowaniami kanału wodnego.

Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk

Braniewo. Wszyscy krewni Antoniny

Saturday, May 19th, 2001

Kiedy Helena Wróblewska prowadzi swoje kozie stado na pastwisko, jego długość od rogów przewodniczki do ostatniego ogona wynosi z półtora kilometra.

Nic dziwnego, stado liczy ćwierć tysiąca sztuk. Mieszkańcy wsi Kierźliny utrzymują, że więcej kóz niż Helena Wróblewska z gospodarstwa ,Nad Arem” nie posiada nikt w regionie.

- Podziwiam kozy za wdzięk, elegancję, grację, spryt, inteligencję oraz czystość – chwali czworonogi właścicielka.

I za to, że przynoszą ludziom tyle pożytku. Pani Helena, głaszcząc Antoninę, wylicza: kozie mleko, sery, twaróg, skóry, mięso.

Po czym przeciągle gwiżdże, aby przywabić wychowanki. Bo gotowe, rogate dusze, wpakować się w zboże sąsiada i potem będzie afera.

Helena Wróblewska urodziła się pod Braniewem, w dużej rodzinie. Jest z wykształcenia technikiem laborantem. Ale w tym fachu nie widziała przyszłości. Założyła natomiast zakład dziewiarski.

- Raz było z górki, innym razem pod górkę. Pewnego dnia kupiliśmy z mężem w celach ozdobnych kozę Pyzę. I wyobraźcie sobie, że ta urodziła Śnieżkę. To mnie zainteresowało, więc założyłam hodowlę.

Ile ma kóz teraz? Liczy: Powinno być 250. Albo nawet jedna więcej. Kocą się te kozy bez przerwy. Kiedyś jedna urodziła małe na łące. Pani Helena wzięła je na ręce i niosła przez 3 kilometry, aż do domu.

Niby chodzą sobie kozy po rozległym pastwisku w nieładzie. Ale to tylko złudzenie. Stadem rządzi przewodniczka. A pozostałe dorosłe kozy i capy są podporządkowane pewnej hierarchii, nakazującej wzajemny szacunek. I niekoniecznie o pozycji osobnika decyduje wielkość jego rogów.

- Ja się do ich spraw nie wtrącam – zapewnia nas pani Helena.
Kiedy biegną szosą, przewodniczka jest na czele. Matki osłaniają małe.

- Dlaczego cap śmierdzi – pytamy na widok okazałych samców.

- Kozom nie śmierdzi, a nawet on je tym zapachem wabi – mówi pani Helena.

Kozy jedzą prawie wszystko. Przepadają za kasztanami, żołędziami, młodymi pędami traw, gałązkami drzewek, chlebem. Ale dokonują też wyboru. Na przykład z jednego drzewka zjadają tylko czubek i kilka liści.

Wychowana na smoczku Antonina, która trzyma się uporczywie nóg swojej pani, obgryza właśnie pasek od aparatu fotograficznego.

- Skórę i papier też wcinają – mówi pani Helena. – Na deser.

- Kozy porozumiewają się między sobą – twierdzi pani Helena.

Kiedy są głodne, meczą. Gdy są bardzo głodne, meczą głośniej. Proste.
Na pastwisku ciągle coś do siebie pokrzykują. Mają słaby słuch, za to dobry węch i wzrok.

Kiedy widzą psa, zwierają szeregi. Gdy ich zdaniem pies nie stanowi żadnego zagrożenia, wracają do posiłku. Jeśli szczerzy kły i ma wyraźną ochotę na kozie mięso, stado rozbiega się lub straszy go rogami.

Czasem dostrzegają bociana. Na początku konsternacja. Potem obojętność.
Kozy różnią się między sobą odcieniami sierści i cechami charakteru. Ile ich pani Helena rozpoznaje? Z pół setki, bo tyle ma imiona. Imiona posiadają wszystkie stare kozy. Pozostałe są ponumerowane.

- Jeżeli koza jest przeznaczona na obój, to łatwiej przychodzi mi zabić numer niż Baśkę – wyjaśnia opiekunka.

Te z imionami dokonają pewnie żywota u pani Heleny. Kozy żyją przeciętnie 12 lat.

Czy hodowla kóz jest opłacalna?

- Ze wszystkiego można wyżyć, tylko trzeba mieć głowę na karku – zapewnia pani Helena, która sprzedaje mleko, sery i twarogi do olsztyńskich supermarketów i wchodzi właśnie na rynek elbląski.

Żałuje, że na kozie mięso nie ma w Polsce zbytu. Nie skupuje się także skór, chyba że na afrykańskie bębny dla zespołów młodzieżowych. Najpopularniejsze jest mleko, które spożywają dzieci ze skazą białkową.

Kozy hoduje w regionie coraz więcej osób. Helena Wróblewska mówi, że nie boi się konkurencji. Przeciwnie, zabiega o stworzenie lobby, które będzie sprzedawać i popularyzować na Warmii i Mazurach kozie produkty.

Każda z podopiecznych pani Heleny nosi na szyi koraliki. Żeby było wiadomo, że jest rezydentką koziego gospodarstwa ,Nad Arem”.

Autor artykułu: Władysław Katarzyński